Listy otwarty do lekarzy weterynarii w sprawie braku akceptacji XIII Krajowego Zjazdu Lekarzy Weterynarii dla projektu zmiany brzmienia art 4 Kodeksu Etyki Lekarza Weterynarii

Projekt brzmienia art 4 Kodeksu Etyki Lekarza Weterynarii: „Powołaniem lekarza weterynarii jest dbałość o zdrowie zwierząt oraz weterynaryjna ochrona zdrowia publicznego w myśl dewizy Pro bono hominum et animalium” stał się przyczyną, że 8 projektowanych istotnych zmian w Kodeksie Etyki Lekarza Weterynarii nie zostało uchwalonych przez XIII Krajowy Zjazd Lekarzy Weterynarii. Prace na tym projektem trwały wiele lat, zmiany były poddane wieloletnim konsultacjom oraz uzgodnione pod względem prawnym na wielu szczeblach (ze względu na regulacje unijne zdecydowano się na zaprzestania prac nad nowym KELW a jedynie dokonanie istotnych zmian w zapisach obecnie obowiązującego dokumentu). Kolega, który doprowadził swoim wystąpieniem do przerwania procedowania proponowanych zmian, nie zgłaszał wcześniej zmian do kodeksu, jak również nie zgłosił na piśmie poprawki do Komisji Uchwał i Wniosków. Miał natomiast czas przygotować dość obszerną prezentację odrzucającą dewizę Pro bono hominum et animalium, nawet ją trywialnie podważając, że sterylizacja suczki dla dobra człowieka nie jest dla dobra zwierzęcia. Dla wielu uczestników Zjazdu było to zaskoczeniem. W pierwszej chwili nie było wiadomo jak na to zareagować. Wystąpienie kolegi niewielka część delegatów odebrała jako niewiedzę z historii polskiej medycyny weterynaryjnej, mając nadzieję, że przedstawiona prezentacją nie była manipulacją i nie miała żadnych innych celów. Na pytanie dlaczego tych uwag nie zgłosił wcześniej odpowiedział, że nie był zaproszony do prac nad KELW, to nie wymaga komentarza. Będąc delegatem na Krajowy Zjazd Lekarzy Weterynarii wypada znać regulamin zjazdu oraz rozumieć ideę samorządności. Sprawa odrzucenia projektu zmiany w art 4 KELW to przykład potwierdzający słowa lekarza weterynarii Augusta Postołki z 1877 roku: „ Kto  nie zna historii zawodu ten czuje się obco we własnym domu”. Czasami warto przed wystąpieniem publicznym czy napisaniem tekstu skonfrontować swoją wiedzę z „siwymi głowami’’. W dotychczasowych pracach  samorządu aktywność młodych członków samorządu lekarsko weterynaryjnego połączona była zwiedzą i doświadczeniem członków starszej generacji. Sytuacja panująca na zjeździe nie sprzyjała spokojnej rzeczowej dyskusji: „grillowanie” kandydata na Prezesa, ciągły hałas, „stadionowe” reakcje, zbyt małe czcionki w prezentacji, atmosfera opóźniania procedowania, odrzucania opinii Komisji Uchwał i Wniosków Zjazdu, stygmatyzowanie delegatów ze względu na wiek (siwych głów) oraz brak czasu ( pozostało do rozpatrzenia wiele uchwał i wniosków po Zjeździe). Wszystko to powodowało, że nie było odpowiedniej atmosfery ani czasu na przeprowadzenie rzetelnej dyskusji na ten temat, czas na tego typu dyskusje był przed Zjazdem.

Dociekliwy krytyk kierujący się zasadą Józefa Mackiewicza mówiącą że „jedynie prawda jest ciekawa” bez trudu odnajdzie polskie tło historyczne dewizy „Pro bono hominum et animalium”.

Polska medycyna weterynaryjna ma inny rodowód niż inne uczelnie w Europie. Koncepcja polskich lekarzy medycyny w Galicji o stworzeniu grupy zawodowej o wykształceniu akademickim, świadomej swojej misji ochrony człowieka przed zoonozami i sprawującej nadzór nad żywnością zwierzęcego pochodzenia oraz zdolnej do podjęcia diagnostyki terapii i profilaktyki chorób zwierząt, została zrealizowana we Lwowie. To właśnie w tym mieście w 1881 roku powstała pierwsza polskojęzyczna uczelnia weterynaryjna założona przez lekarzy medycyny, która otrzymała pełne prawa akademickie. Jako jedyna w historii polskiej jako samodzielna i autonomiczna Akademia Medycyny Weterynaryjna istniała do 1939 roku. To do tej historycznej tradycji odnosi się przywołana dewiza. Kadra naukowa uczelni przyczyniła się do reformy weterynarii w Cesarstwie Austriackim, opracowano program nauczania, którego niektóre zasady aktualizowane co kilka lat istnieją do dzisiejszego dnia. W 1886 roku we Lwowie powstało Galicyjskie Towarzystwo Weterynarskie, które zapoczątkowało starania o utworzenie izb lekarsko weterynaryjnych. Wówczas we Lwowie w myśl starożytnej zasady Wegecjusza „Sicut enim animal post hominem ita ars veterinaria post medicinam secunda est”. Przyjęto dewizę „Pro bono hominum et animalium”.

W XIX wieku łacina była powszechnie nauczana i stosowana w medycynie weterynaryjnej (obecnie jest językiem martwym). Znaczenie słów, synonimy i interpretacje wyrażeń w tym języku są współcześnie spłycane bądź dostosowywane do własnych potrzeb. Współcześnie w niektórych kręgach modne jest używanie łacińskich sentencji czy wyrażeń nie zawsze zgodnie z ich pierwotnym znaczeniem. Sytuację dodatkowo może skomplikować korzystanie z przypadkowego internetowego translatora.

Tłumaczenie zasady Wegecjusza według dawniej obowiązujących zasad gramatycznych brzmi:

„Jak bowiem zwierzę po człowieku, tak sztuka weterynaryjna jest na drugim miejscu po medycynie”. Współcześnie odczytuje się te słowa inaczej: „Tak jak zwierzęta po człowieku, tak sztuka weterynaryjna jest drugorzędna po medycynie”. Widoczna jest wyraźna różnica w znaczeniu obu tłumaczeń.

Podobna sytuacja jest z dewizą „Pro bono hominum et animalium”. „Pro bono” było określeniem wieloznacznym: dla dobra, ku pożytkowi, rozwojowi, działać dla dobra, działanie na rzecz tego co jest pomyślne, pożyteczne etc. Tworzący omawianą dewizę mieli na myśli w krótkim zdaniu przekazanie misji medycyny weterynaryjnej dla dobra ludzi (społeczeństwa), czyli ochrony człowieka przed zoonozami i dbanie o bezpieczeństwo żywności, a dla dobra zwierząt skuteczną diagnostykę terapię i profilaktykę chorób. Było to hasło promujące medycynę weterynaryjną. Współcześnie można to odczytać jako deklarację zawodu zaufania publicznego.
Dawniej zwrotu „pro bono ” używano do wyróżnienia szczególnych zasług:

pro bono regni – dla dobra królestwa
pro bono patriae – dla dobra ojczyzny 

pro bono Rei Publicae servivit – służył dla dobra Rzeczypospolitej

Vitam dedicavit laborando ad finem pro bono Academiae Veterinariae Leopoliensis (zdanie z mowy pogrzebowej) – Życie poświęcił pracując do końca dla dobra Akademii Weterynaryjnej we Lwowie .

Według współczesnych definicji zamieszczonych  w internecie „pro bono” wywodzi się z „Pro publico bono”. Zwrot ten oznacza dosłownie „dla dobra publicznego” i może obejmować szeroki zakres działań, które służą społeczeństwu. „Pro bono” przypisano  do usług świadczonych bezpłatnie lub za symboliczną opłatą przez profesjonalistów dla organizacji non-profit. W dzisiejszym znaczeniu termin ten zyskał na popularności w XX wieku, szczególnie w środowisku prawniczym w Stanach Zjednoczonych. Ruch „pro bono” rozwinął się w latach 60-tych i 70-tych ubiegłego wieku

Zakres działalności „pro bono polega głównie na bezpłatnym świadczeniu usług prawnych.

Termin „pro bono w kontekście prawniczym, używany jest najczęściej w celu podkreślenia, że działanie prowadzone jest w celu zapewnienia pomocy prawnej osobom potrzebującym.

Łaciński termin „ pro bono ” zawłaszczono ograniczając jego znaczenie do działalności charytatywnej, bezpłatnych usług itp. W tym miejscu można stwierdzić, że izba lekarsko-weterynaryjna, też działa „pro bono”, gdyż bez państwowej dotacji świadczy bezpłatne usługi prawne za pomocą rzecznika odpowiedzialności zawodowej, sądu lekarsko -weterynaryjnego, a także opracowuje i opiniuje projekty aktów prawnych, sprawuje nadzór nad zakładami leczniczymi dla zwierząt itp ).

Historia lwowskiej uczelni skąd wywodzi się krytykowana sentencja była przez wiele lat zakazana, zapomniana i marginalizowana. Prawdopodobnie we Lwowie znajduje się jeszcze wiele nieodkrytych dokumentów mogących rzucić światło na sposób rozumienia tej dewizy. To dzięki zaangażowaniu członków Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej w badanie i digitalizację zasobów historycznych ocalałych we Lwowie, historia jest na nowo odkrywana i popularyzowana. Dewiza „pro bono hominum et animalium” jest  dziedzictwem historycznym polskich lekarzy weterynarii i należy jej bronić. Do naszych czasów przetrwała na medalach wybitych z okazji: 100-lecia działalności organizacji społeczno-zawodowych polskiej weterynarii (1986 rok) oraz 100-lecia I Wszechpolskiego Zjazdu Lekarzy Weterynaryjnych wręczanego na uroczystości  zorganizowanej przez KRLW w Zamku Królewskim w Warszawie w dniu 6 marca 2020 roku. Nie jest też dziełem przypadku, że historyczny herb miasta Lwowa  widnieje na sztandarze Dolnośląskiej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej, szkoda że nikt z jej delegatów nie zabrał głosu w obronie tej dewizy.

Dewiza „Pro bono hominum et animalium” jest chlubnym dziedzictwem historycznym naszego zawodu i należy jej bronić niezależnie od współczesnych interpretacji w innych krajach.

Obawy o interpretację kwestionowanego zapisu w art. 4, Pro bono hominum et animalium, (że lekarze weterynarii mieliby świadczyć usługi dla dobra zwierząt, czyli bez opłaty) są… bezpodstawne i populistyczne.

Otóż:

  1.  art. 19 KELW w pkt.1 wskazuje że należy powiadomić właściciela lub opiekuna między innymi o przewidywanych KOSZTACH usługi,
  2. art. 23 KELW wprost wskazuje, że za wykonane usługi pobiera się honorarium (cyt: „Wysokość honorarium za wykonane czynności lekarza weterynarii jest wartością umowną”)

W ustawie o zakładach leczniczych dla zwierząt znajdziemy art. 27., który mówi: „Posiadacz zwierzęcia jest obowiązany do pokrycia wszelkich kosztów związanych z profilaktyką i leczeniem zwierzęcia oraz unieszkodliwieniem zwłok zwierzęcia w przypadku jego śmierci, chyba że odrębne przepisy stanowią inaczej”.

O obowiązku zapłaty mówią zarówno KELW i ustawa o ZLZ – jaśniej i celniej nie można tego wskazać. Warto przypomnieć, ze to lekarze weterynarii zorganizowani w samorząd zawodowym na podstawie art. 17. Konstytucji, stanowią zasady w wewnętrzne przepisy wykonywania zawodu.

W działaniach Inspekcji Weterynaryjnej znajdziemy cały szereg czynności odpłatnych wynikający z rozporządzenia o opłatach – czyli praca lekarza weterynarii jest urzędowo wyceniona i została określona wysokość opłaty za czynności urzędowe. Co więcej, zgodnie z obowiązującym prawem w obszarze gospodarczym, świadczenie pracy (a świadczenie usług lekarsko-weterynaryjnych jest pracą) bez zapłaty, czyli za darmo, jest przestępstwem gospodarczym. Obszernie ten temat już kilka lat temu opisał w osobnym artykule kol. Andrzej Lisowski.

Dodatkowo można wskazać regulacje samorządowe zawarte w uchwale KRLW nr 116 z 2008 roku odnoszące się do informacji cenowych.

I na koniec: zgodnie z prawem dotyczącym prowadzenia działalności gospodarczej każdy podmiot gospodarczy, a wiec i ZLZ (to taka sama firma jak każda inna w świetle prawa gospodarczego) musi posiadać standardowy cennik usług dostępny dla klienta. Jeśli jest cennik, to powstaje obowiązek zapłaty za towary lub usługi, w zależności od rodzaju prowadzenia działalności gospodarczej.

Wyrwane z kontekstu jedno zdanie z Kodeksu Etyki Lekarza Weterynarii poddane ukierunkowanej interpretacji nie ma racji bytu.

Pro bono autonomiae medicorum veterinariorum polonorum

Zbigniew Wróblewski

Robert Karczmarczyk

Jerzy Tomasz Chodkowski

Jan Dorobek

Jerzy Brusiło

Mirosław Kalicki

Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych wydarzeniach?

Zapisz się do naszego newslettera

Zobacz również

Zastosowanie leków hormonalnych w rozrodzie krów

Wojciech Barański Katedra Rozrodu Zwierząt z Kliniką Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie Prowadzenie rozrodu u bydła skupia się przede wszystkim na doprowadzeniu do ciąży zakończonej porodem żywego płodu, natomiast...

×